Z którego twórczej mocy

Powstaje taki but

Wśród takiej srebrnej nocy!

Boże obłoków, Boże rosy,

Naści5 z mej dłoni dar obfity,

Abyś nie chadzał w niebie bosy

I stóp nie ranił o błękity!

Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,

Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,

Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,