Tą miłością powtórną, co już nie chce zbawienia,

Tym pragnieniem ostatnim, co już nie zna oporu!

Zakochajmy się w sobie krwawym serca wyzuciem20

Z tego szczęścia, o którym nie mówimy nikomu,

Zakochajmy się w sobie naszych śmierci przeczuciem,

Dwojga śmierci, co w jednym pragną spełnić się domu.

Rwie się w strzępy wichura, jakby szumna jej grzywa

Rozszarpała się nagle o sękatą głąb lasu.

Życie, niegdyś zranione, z żył we trwodze upływa,

Coraz bardziej na uśmiech brak odwagi i czasu!