Niech no zalśni odrobina czasu
W bacznym oknie i w zawiłym jarze,
A na zawsze pójdziemy do lasu.
I poszliśmy. — O czymże ja marzę?
Jaką z nieba mgłę do oczu tulę ?
Był świt w liściach, a w obłokach — skrytki.
Kwitły chore na błękit — śniwule15
I nakrwione słońcem — złotolitki16.
Drzewa przez sen bezkresami bredzą,
Cała w szumach — przyszłość i ustronie!