Niebo w kałuż błyszczydłach — obłoki utrwala,

Jakby ktoś wodę biało opierzył do lotu.

W pajęczynie, rozpiętej na liściach paproci,

Z mroku w blask się rozhuśtał znikliwy zjaw tęczy.

Czasem coś, czego nie ma, pod wiatr się zazłoci,

By dorzucić swe złoto do pszczoły, co brzęczy...

Na bylicy20 się dłużą dżdżu płynne kolczyki,

A cienie, gdy z gęstwiny wybiegają boso,

Idą — w żal i z powrotem, jak te pacholczyki21,

Co w piosence — w takt śmierci Magdalenkę niosą...