Mkną wzdłuż mrzonek alei ubocznej.
Zaświat stoi — otworem,
Byle minąć zgróz kilka i debrz2.
Bóg je minął... Lecz dokąd
Płynie chmury żaglisty wielokąt?
Czar się zaśmiał za borem,
A ty — drogo — i złoć się i srebrz!
Świat raz jeszcze ustala
Swój stosunek do mgły i korala...
Żadna mgła się nie dowie,