Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy

Nie dajesz znaku życia — jeno9 konasz raczej,

Aż znienacka za dłoń mię10 pociągasz ku sobie.

Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce

Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne!

A nóg twych rozemknione11 pieszczotami palce

Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne!

[Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała...]

Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,

W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,