Nikt nikomu nic już odtąd nie powie!

Z resztek życia śmierć swawolna po ciemku

Wydmuchuje bańkę trudną i złotą,

By przyświecać młodziuchnemu widemku,

Co się bawi skrzepłą w kukłę tęsknotą.

Z zaprószoną wspomnieniami źrenicą

Cień zmarłego, co drętwotę pokonał,

Mknie pośmiertnie urojoną ulicą,

Aby wśnić się w dom, gdzie mieszkał i skonał.

W rozwiewisku zagrobowej pokrzywy