Już nie było błękitu, więc trwał bezbłękitnie.

Dróg nie było, więc drogi na pewno nie zmylił,

I z wozu gasnącego w bezświat się wychylił,

By stwierdzić jasnowidztwem ostatniego tchnienia

Możliwość innej jawy, niż jawa Istnienia!

Dwaj Macieje

Drogiemu przyjacielowi, Franciszkowi

Fiszerowi24, z pełnym wzruszenia uznaniem

dla smutnych i wesołych cudów Jego

cygańskiego żywota i ze szczerym zachwytem