dla Jego wiecznie młodych uniesień

i pomysłów metafizycznych.

Pleć, pleciugo! — Na wzgórza południowym grzeju

Siedział razu pewnego — Maciej przy Macieju.

Do pierwszego Macieja rzekł ten drugi Maciej:

— «Coraz w niebie — wiosenniej, a w polu — pstrokaciej.

Lada parów potrafi, śniąc, kwiatami zarość25!

A my — co? — Do wieczności mizdrząca się starość?

Wstyd mi z siana, gdy słońce złotą igra zmrużką,

Z przedwczesną i zuchwałą pieszczoty pogróżką