Pódźwa27 z Czmurem się zmierzyć! Ty — w ślad, ja — na czele.

Przymarnimy go nieco — i odbierzem ziele». —

I poszli. — A szli w poprzek — i wprzód — i ukosem,

Już zawczasu się srożąc pod gołym niebiosem,

Jak mówią w tym powiecie, gdzie mimo zwyczaju

Niebo jest — Bóg wie czemu — męskiego rodzaju.

Po obłokach — po pniakach — po jarach — szli, skacząc

I Czmurowi zaocznie i trafnie sobacząc28!

Słońce, przez żyłkowane przeświecając liście,

Na sękach się rozpryska — różnie i zdziebliście —