Już nie umiem zobaczyć siostry mej uśmiechu, —

I tego, jak konając, padła na podłogę...

Brat mglisty i niecały śni mi się w pośpiechu, —

I głosu, którym mówił, przypomnieć nie mogę.

Pochowani w mogile mrą wciąż za mogiłą!

Widzę was na tle nieba, niby znaki wodne,

Takie inne, znikliwe, z przeszłością niezgodne,

Jakbym nigdy was nie miał — jakby was nie było!

Nic nie było! Nic nie ma! Miłowałem zmory!

Czciłem próżnie! Chcę łzami ocalić ból w sobie,