Jakiś blady mieszkaniec chmur — z niebios wybrzeża

Widzi, że wicher w locie o pierś nam uderza

Jak stal o stal, —

I nie może rozeznać poprzez kurzaw zwoje,

Co się stało na ziemi, że tych kształtów dwoje

Mknie w jedną dal?

I nie może zrozumieć w swoim wniebowzięciu,

Czemu z wyżyn drapieżnych spadł na kark zwierzęciu

Człowieczy stwór?

I dlaczego dwie zmory różnego obłędu