Pilnie ku słońcu roziskrzonych kwiatów,

Ani świegotu skowronka w upale

Południejących nieustannie światów,

Na których błękit wsparł się mimochodem.

Naówczas10 wpodłuż11 kładłem się na trawie,

Ażeby badać skrycie i ciekawie

Znajomą łąkę, oglądaną spodem,

Co rozumiejąc, czym jest taka chwila,

Sama przede mną swą gęstwę rozluźnia,

By mi ukazać, jak się cień motyla