Za grobem

Nad brzegami zagęstwionych nicości

Szumi wiara w wiekuiste sitowie.

Nikt już nie dba o swe ciało i kości!

Nikt nikomu nic już odtąd nie powie!

Z resztek życia śmierć swawolna po ciemku

Wydmuchuje bańkę trudną i złotą,

By przyświecać młodziuchnemu widemku,

Co się bawi skrzepłą w kukłę tęsknotą.

Z zaprószoną wspomnieniami źrenicą