I straszna nieobecność wszelakiego słońca.
Kto tam z nocy na północ w burzę i zawieję
Tak bardzo człowieczeje i tak bożyścieje?
To dwa boże kulawce19, dwa rzewne cudaki
Kuleją byle jako w świat nie byle jaki!
Jeden idzie w weselu, drugi w bezżałobie20,
A obydwaj nawzajem zakochani w sobie.
Kulał Bóg, kulał człowiek, a żaden — za mało,
Nikt się nigdy nie dowie, co w nich tak kulało?
Skakali jako trzeba i jako nie trzeba,