Kto się pierwszy zaśmieje — ten pierwszy pokocha.
Ty podeprzesz mię16 ciałem, ja ciebie sośniną,
A co ma się nam zdarzyć, niech się zdarzy ino17!»
I wzięli się za ręce, i poszli niezwłocznie,
Wadząc nogą o nogę śmiesznie i poskocznie.
I szli godzin wieczystych nie wiadomo ile,
Gdzież bo owe zegary, co wybrzmią te chwile?
Mijały dnie i noce, którym mijać chce się,
I mijało bezpole, bezkrzewie, bezlesie18.
I nastała wichura, i ciemność bez końca,