Szmery w studni. Ja — w lesie. Mgłą byłeś? — Bywałem!

Usta twoje — w alei. Świt pod groblą5 w młynie.

Niebo — w bramie na oścież... Zgon pszczół w koniczynie.

Wstążka zmarłej dziewczyny na znajomej darni6,

Słońce, co chwiejnie skacząc, źdźbli7 się w łzach deszczarni8.

Wiara fali w istnienie za drugim nawrotem

I wołanie o wieczność w jaśminach za płotem.

Chód po ziemi człowieka, co na widnokresie9,

Malejąc, łatwo zwiewną gęstwę ciała niesie

I w tej gęstwie się modli i gmatwa co chwila