— Nam z tego nic, ale wy, Szmulu, wygracie, bo ten młyn, któregoście tak pożądali, weźmiecie w arendę...
Żyd wybuchnął.
— Taki to będzie mój młyn, jak wasz las! — zawołał. — Aj! głupie ludzie, co wyśta sobie narobili...
— Abo co? — spytał zaniepokojony Grzyb.
— Jak to co? Pan dobra sprzedaje Niemcowi, a on zapowiedział, że mnie wygna zaraz z pachtu, a za rok z karczmy...
— No to was, a nom co do tego?...
— To do tego, że już się Niemiec dowiedział, jako wy i połowy tego nie mata prawa użytkować, z czego użytkujecie...
— Ale!
— Jakie ale?... Tu nie ma żadnego ale, tu są tabele... Dziedzic was rozpuścił, bo mu brakło pieniędzy na gajowych i polowych. Robiliście, co wam się ino podobało, i chcieliście jeszcze po pięć mórg. A teraz — niech ja diabła zjem, jeżeli wy choć po dwa dostaniecie.
— To się zobaczy! — mruknął Grzyb. — Jak nas Szwab zacznie krzywdzić, to się nie damy.