Potem dziewczynka obejrzała cegły. Było ich pięć, a między nimi przestrzeń pusta, czworoboczna, w której znajdowało się trochę kaszy i dwa patyczki.

„Widocznie ktoś łapie wróble — pomyślała Anielka. — Może parobcy jedzą z głodu?”

Na dalszym krzaku wisiała pętelka z włosienia, a jeszcze na innym znowu podobna pętla, obie puste.

„Biedne wróble” — pomyślała dziewczynka. W tej chwili postanowiła co dzień przeglądać krzaki i uwalniać małych więźniów, gdyby kto na nie znowu sidła zastawiał.

Rozdział jedenasty. W jaki sposób Bóg czuwa nad sierotami

Skwarny dzień zeszedł bez osobliwych przygód. Szmul rankiem wyjechał do pana Jana, a wiejscy ludzie gromadzili się między chatami, niespokojnie dowiadując się o nowiny z miasta.

— Będą czy nie będą układy z dziedzicem? Sprzeda czy nie sprzeda majątku? — tak mówiono.

Niektóre kobiety litowały się nad dziedziczką.

— Biedna ona, choć bogata! — mówiła jakaś starsza. — Mąż wyjechał, słudzy ją ponoć odbieżali109, i siedzi se sama jak ten bocian na gnieździe, co mu samicę tamtego tygodnia zabili.

— Może byśwa poszli do niej na pocieszenie? — spytała inna ze śmiechem.