— Musi to dziedzic nieporządnie robi, że tak ich opuścił?... — spytała go raz karbowa.

— Aa! — odparł karbowy, machając ręką. — Albo on kiedy zrobił co porządnie? Znam go przecie dwanaście lat!...

A potem dodał:

— I ten folwark byłby inakszy124, żeby tu choć ze dwa rowy wykopać. Ludzie by na nim nie chorowali.

Po upływie dwu tygodni przyjechał znowu Szmul. Przywiózł od proboszcza drób w kojcu, sery i masło, chleba i bułek z miasta, i dwa listy:

Jeden był od pana Jana. Żona otworzyła go najpierw i czytała:

„Kochana Meciu!

Ciężki krzyż zesłał na nas Pan Bóg i pozostaje tylko dźwigać go mężnie. Szalony upór chłopów...”

— Ależ oni już chcieli się godzić! — przerwała sobie pani.

„...szalony upór chłopów zmusił mnie do sprzedania majątku, ciotki w domu nie zastałem, a na listy moje odpowiedzi nie odbieram. Ma ona wrócić wkrótce, a w takim razie ty udaj się do niej; pewno więcej zrobisz aniżeli ja.