Zasłonił obłokiem.

Innego dnia znowu Józio przypomniał sobie matkę, zaczął płakać i prosił karbowych, ażeby go odwieźli do niej. Na próżno Anielka pocieszała go, pokazywała mu młode króliki. Nic nie pomogło. Dopiero gdy zaczęła czytać głośno wiersze z książki, uspokoił się i usnął.

Wtedy, rozżalona, pisała:

Józio siostry już nie kocha,

Zamiast cieszyć — to ją smuci,

Zamiast bawić się — to płacze...

Nie płacz, Józiu! mama wróci.

Przywiezie ci pudełeczek,

Ażebyś je znowu gubił;

Kupi lalkę z porcelany,