Między kępy, tam gdzie trzcina zaschnięta,

Szepnął matkom, że już tęsknią ich młode...

Wnet wróciły... O szczęśliwe pisklęta!...

Stojąc sobie koło chaty, u proga,

Płacze matka, wzdycha ojciec stroskany:

«Oj! nie wrócą nasze dzieci od Boga,

Jak wróciły do swych piskląt bociany».

Lecz nim matka bolejąca zadrzemie,

Zlecą duchy, by odwiedzić swą stronę,

Bóg je puści z mocnej ręki na ziemię,