— I mama pojechała?...
— A naturalnie, tego samego dnia. Z waszą babką nie ma żartów. Przy tym widzisz, moje dziecko...
— W Warszawie mieszka Chałubiński — wtrąciła Anielka.
— Tak, właśnie... To samo chciałam ci powiedzieć... W Warszawie mieszka Chałubiński... O! to sławny doktor... Do niego jeżdżą wszyscy, jak do Częstochowy; mówił mi to jeden ksiądz, który chorował na wątrobę...
— Ale mama zdrowa? — spytała Anielka, patrząc jej w oczy.
— To jest... powiem nawet, że zdrowsza, aniżeli była wtedy, kiedym to tak do was wpadła...
Anielka objęła ją za szyję i znowu poczęły całować się.
— Moja złota, kochana ciocia! — szeptała dziewczynka. — Dawno mama wyjechała?
Ciotka lekko drgnęła.
— Będzie... z tydzień. Tak — dziś tydzień.