Włożywszy chleb i nakrywszy dziewczynkę zniszczoną kołdrą karbowa zapytała:
— Cóż, nie lepiej ci, paniuńciu?
Anielka chciała odpowiedzieć, że jest jej zupełnie dobrze, lecz zamiast tego wyszeptała kilka niewyraźnych dźwięków.
Wówczas karbowa zapaliła gromnicę, nakapała wosku w garnuszek z wodą, a później kazała to wypić Anielce. Chora machinalnie połknęła wodę, dziwiąc się jej metalicznemu smakowi.
— Nie lepiej ci, paniuńciu?...
— Och!...
Karbowa postanowiła uciec się do najsilniejszego środka. Ująwszy w obie ręce swój fartuch, zwinęła na nim trzy fałdy, mówiąc powoli i z przerwami:
Miała święta Otalia trzy córki:
Jedna przędła...
Druga motała...