— Więc pan dobrodziej nawet przy zapaleniu płuc nie stawiasz baniek?... — zawołał Dragonowicz. — A to coś nowego słyszę!
I począł się śmiać, zacierając ręce.
— Tu nie ma zapalenia płuc...
— Jak to nie ma?... A co mówi lewe płuco...
— Lewe nic nie mówi. Prawe jest cokolwiek zajęte...
— Jak to prawe?... — krzyknął Dragonowicz. — Ja mówię, że lewe!...
— A mnie auskultacja134 mówi, że prawe...
— W jaki sposób pan uważasz prawe płuco? Czy to, które u chorego leży po prawej stronie, czy to, które lekarz znajduje naprzeciw swojej prawej ręki?
— Naturalnie, że u chorego prawe płuco leży po stronie prawej.
Dragonowicz tak się zaperzył, że na chwilę oniemiał. Opanował jednak wzruszenie i zaczął mówić ciszej, siląc się na ironię.