— Ciociu, ja chcę usiąść.
Ciotka uniosła ją i oparła na poduszkach, a widząc, że mimo to dziewczynka siedzieć nie może, objęła ją wpół i rękę jej położyła na swojej szyi.
— Żeby ciocia wiedziała, jaka ja chora...
— To przejdzie, moje dziecko. Jutro już ci będzie lepiej, jak tylko lekarstwa zaczną działać.
— Tak?... — spytała dziewczynka, całując ją. — A ja myślałam, że już umrę...
Ciotka oburzyła się.
— Fi! moje dziecko... Któż znowu mówi takie rzeczy?... Przecież niejeden choruje... Ja sama ile razy!...
— Tak mi tu było smutno... Nikogo przy mnie nie ma... Ani mamy... O, żeby się choć mama nie dowiedziała o tym!...
Ale i ta krótka rozmowa wysiliła ją. Dziewczynka położyła się, oblana zimnym potem.
— Ja pewnie umrę... o Boże!...