— Chora przechodzi przez wąską kładkę, z której łatwo spaść i która również łatwo może się złamać. Ale...

W tym miejscu schylił głowę i rozłożył ręce.

— Natura ma swoje środki! — dokończył.

— Więc stan jest rozpaczliwy? — spytała niespokojnie baronowa.

— Do ostatniej chwili nie należy tracić nadziei...

— Kiedy spodziewa się doktor przesilenia?

— W malarii nie ma przesilenia. Jest tylko stopniowe zwolnienie rozwoju choroby i upadku sił, no, a potem wyzdrowienie.

— Czy wypada przyśpieszyć powrót ojca chorej? — pytała dama.

— Nie zaszkodzi. Może to nawet wywrzeć pewien korzystny wpływ na system nerwowy.

— A arendarz z ich majątku czy może odwiedzić chorą?... To dobry Żyd... On tak pragnie zobaczyć ją...