Anielka przez chwilę milczała, a potem znowu szepnęła:
— Zawsze138 niech mi ciocia księdza poprosi.
Pani Anna była kobietą pobożną i wierzyła w natchnienia.
— Ha, moje dziecko — rzekła — jeżeli chcesz, to ci poproszę księdza. Wiadomo, że nieraz Ciało i Krew Pańska prędzej ludziom zdrowie przywracały aniżeli wszystkie lekarstwa.
A w duchu dodała:
„I jużci lepiej jest umrzeć z Bogiem, jeżeli już tak ma być!”
Gdy zawiadomiono panią baronową, że chora chce księdza, dama bardzo przestraszyła się. Dostała bicia serca, wysłała dwie depesze do pana Jana, ażeby nie zwłóczył z powrotem, i poczęła wypytywać doktora, czy tak straszna ceremonia nie pogorszy choroby dziecka.
— I... nie! — odparł. — Podobny akt może nawet zbawiennie oddziaływać na jej system nerwowy, jeżeli chora sama sobie życzy.
— A jakiż jest stan jej? Czy rzeczywiście rozpaczliwy?...
Doktor wysoko podniósł brwi.