— Siedziałam długo przy mamie i zasnęłam na krześle...
Potem dodała z drżeniem w głosie:
— Wtedy nam się dom spalił... Może to za moje grzechy? — spytała, patrząc bojaźliwie na proboszcza.
Spowiednik zakłopotał się.
— Nie jestem pewny, moje dziecko — rzekł — ale zdaje mi się, że nie... Słuchałaś też rodziców, chętnie wypełniałaś ich rozkazy?
— Nie — szepnęła Anielka. — Ojciec nie kazał mi rozmawiać z Gajdą, a ja rozmawiałam...
— Trzeba, moje dziecko, zawsze spełniać wolę rodziców, bo oni nic nie nakazują bez powodu. Po cóżeś rozmawiała z tym człowiekiem?...
— Prosiłam go, żeby córki swej nie bił... Ona taka mała...
— Ach!... Moje dziecko... moje dziecko... To dobrze, żeś prosiła, ale rodziców zawsze słuchać potrzeba... A nie wzywałaś kiedy imienia boskiego nadaremnie?...
— Tak.