Dziecko leżało blade, bez ruchu.
W tej chwili wbiegł do salonu doktor. Widząc, że ciotka Andzia zanosi się od płaczu, że baronowa zdaje się być bliska zemdlenia, a pan Jan klęczy, odgadnął coś niedobrego. Zbliżył się do Anielki, wziął ją za puls... Posłuchał oddechu... Anielka już nie oddychała.
Pan Jan ożenił się z panią Weiss w karnawale — i już podobno w Wielkim Poście został pod pantoflem drugiej małżonki swojej, osoby, jak się następnie okazało, bardzo energicznej. Dała ona władcy serca swego w zamian za piękne nazwisko wszelkie wygody, ale ograniczyła jego wydatki pozadomowe. Dzięki tajemnej interwencji Szmula pan Jan prawie nie mógł długów zaciągać, a że i sąsiedzi nie bardzo chętnie podejmowali go, zasiedział się w domu żony i — począł tyć.
Józia pieści macocha, lecz pomimo to ujęła wychowanie jego w pewne karby. Rośnie więc na przyzwoitego panicza.
Nareszcie Szmul, otrzymawszy młyn od pani Weiss, wciąż powiększa swoją fortunę, a karbowy Zając dostał obowiązek w majątku pani Janowej.
Szkoda tylko, że nieborak od owej znajomości z karczmą, zrobionej pod wpływem tęsknoty za pustym folwarkiem, zagląda dosyć często do kieliszka i jest źle traktowany przez żonę.
Przypisy:
1. staja — jednostka miary długości drogi, odległości; w XIX w. w Polsce staja wynosiła ok. 1000 metrów. [przypis edytorski]
2. nie stanie — nie będzie, zabraknie. [przypis edytorski]