Istotnie, sposób ubezpieczenia był bardzo radykalny. Ale pan pomyślał w tej chwili, że guwernantce zalega kwartalna pensja, i nie odpowiedział jej nic. Zwrócił się tylko do córki i rzekł:
— Anielko!...
Dziewczynka wstała z krzesła i zbliżyła się z drżeniem do ojca, sądząc, że to już nadchodzi okropna chwila. Stół, samowar, cały pokój krążyły jej przed oczyma.
— Słucham tatkę...
— Przybliżże się...
O mało nie upadła.
— Proszę cię, żebyś mi już po gościńcu nie biegała... — rzekł powoli ojciec i ująwszy ją za szyję pocałował w czoło.
— A teraz pij herbatę...
Anielce zdawało się, że jest na innym świecie. O, Boże! Boże! jaki ten tatko dobry!... i jaki ten Gajda, który kopał swoją córkę, szkaradny!...
Wtem przyszła jej na myśl pani Weiss i zapał dziewczynki nagle ostygł.