— Janie! pocałujwa79 się. Żeby mi tak ręce i nogi połamało, jeżelibym powiedział taką rzecz na ciebie... Ale jak zaczął mi grozić przysięgą, takem musiał. Pocałujwa się... Odcierpiałeś swoje w kryminale, więc pamiętaj, że i Pan Jezus cierpiał, choć nie kradł... Pocałujwa się, bracie!...

— A ja wam powiadam, że lepiej pożyczać od Żyda niż od Wojciecha... To majster!...

— Czekajta80 ino, kumo! Jak mój Józik przyjedzie ze szkoły, to on wam wyłoży dokumentnie, lepiej niż pisarz. Bo to chłopak ho! ho!...

— Oj, da! da!...

Takie bezładne frazesy krzyżowały się w dusznej izbie karczemnej. A dziewka za kratą wciąż nalewała wódkę w kieliszki, a Szmulowa w czarnej atłasowej sukni pisała liczby na tablicy.

Wtem na ławę, stojącą wprost drzwi, wlazł jeden z gospodarzy, a sąsiedzi jego poczęli wołać:

— Cichojta! Słuchajta!...

— A co to?... Będzie drugie kazanie?... — odezwał się jeden z parobków.

— Grzyb chce nogi wyprostować, bo se zasiedział...

— Cicho tam, chłopak! — wołali sąsiedzi Grzyba.