— Nie bądź hardy!... Nie bądź hardy!...
W kwadrans później zaczęła się nauka oddziału wyższego, a niższy poszedł na rekreację3, do kuchni profesora. Tam jedni pod dyrekcją gospodyni skrobali kartofle, drudzy nosili wodę, inni pokarm dla krowy, i na tym zajęciu upłynął im czas do południa.
Kiedy Antek wrócił do domu, matka zapytała go:
— A co? Uczyłeś się?
— Uczyłem.
— A dostałeś?
— O, jeszcze jak! Dwa razy.
— Za naukę?
— Nie, ino na rozgrzewkę.
— Bo widzisz, to początek. Dopiero później będziesz brał i za naukę! — pocieszyła go matka.