Przy obiedzie zabrał głos.

— Słuchajcie, panie, gdyż nie chcę was dłużej torturować. W dniu dzisiejszym... zgadnij, Ada co będzie?

— Czwartek.

— Co to czwartek!... — Dziś będzie teatr. Idziemy z ciocią na Zemstę za mur graniczny...

— Cudownie! — zawołała Ada klaszcząc w ręce. — W tym roku jeszcze nie byłam w teatrze...

— To nie wszystko — przerwał Solski. — Zemstę bowiem dają w Teatrze Wielkim, gdzie mamy lożę parterową...

— Aaa!... — zachwycała się Ada.

— To jeszcze nie wszystko, albowiem — słuchajcie, słuchajcie!... po przedstawieniu idziemy na kolację do Stępkowskiego.

Oparł ręce na kolanach i z triumfem spojrzał po obecynch. Ada rzuciła mu się na szyję.

— Jesteś nadzwyczajny, Stefanie... Skądże ci to wszystko przyszło?...