Panna Edyta schwyciła ją w objęcia i tuląc do serca mówiła cicho, ciszej aniżeli szelest skrzydeł motylich:
— Wybornie... cudownie postawiłaś się, drogie dziecię, wobec pana Stefana i ich wszystkich... Oszaleje... straci rozum!... Tak ciągle postępuj: niczego nie żądaj, wszystko przyjmuj chłodno, obojętnie, jakbyś robiła łaskę... Tym sposobem zdobędziesz niezachwiane stanowisko...
Dajże mi twego rozkosznego buziaka i... pamiętaj o moich radach!...
To powiedziawszy dama do towarzystwa wymknęła się z pokoju w sposób równie tajemniczy, jak do niego weszła.
15. Odgłosy z innego świata
Proszę pani, przyszła pani Arnold.
— Dawno?
— Czeka z kwadrans.
Taką wiadomość na schodach udzieliła pokojówka Madzi powracającej z miasta.
— A panna Ada jest?