— Bawiła tu jakaś pani sędzina z Iksinowa z córką i przyszłym zięciem.
— Ach!... — szepnął Solski.
— Poznałem te damy u państwa Korkowiczów i dowiedziałem się kilku szczegółów...
— Ciekawe! — rzekł Solski. — Cóż jej mogły zarzucić?
— Dzieciństwa!... Obie panie, no i pani Korkowiczowa, nie mogą darować pannie Brzeskiej niewinnej kokieterii...
— Kokieterii?...
— Och, któraż kobieta jej nie posiada!... — uśmiechnął się Zgierski. — W każdym razie z tego powodu panna Brzeska musiała opuścić dom państwa Korkowiczów...
— Myśmy ją stamtąd siłą zabrali — wtrącił Solski.
— Tak... tak... ale... Z tego też jakoby powodu panna Brzeska wyjechała z Iksinowa...
— Aż takie szerzyła spustoszenia!... — roześmiał się Solski.