„...ani znajdziesz spoczynku, chyba że się z Chrystusem połączysz...”.
„Oblubienica Chrystusa?...” — rzekła Madzia prawie przerażona. Ale w trwodze tej nie było niechęci, raczej zdumienie.
Odwróciła kartkę i trwoga jej wzrosła, znalazła bowiem jakby wprost do niej skierowane zapytanie:
„Po co tu się oglądasz, gdy nie tu jest miejsce twojego spoczynku...”.
„A więc nie u szarytek...”.
„W niebieskich krainach powinno być mieszkanie twoje, a na wszystko, co jest ziemskim, tylko jak w przechodzie spoglądać należy. Mija wszystko i ty także...”.
„Mam umrzeć?... Wola Boska!...”.
Zaciekawiona, wyszukała rozdziału: O rozpamiętywaniu śmierci.
„Prędko tu bardzo koniec z tobą nastąpi, obacz, co z innych miar z tobą się dzieje: dziś jest człowiek, jutro go już nie widać. A gdy z oczu zniknie, mija rychło i w pamięci...
W poranku mniemaj, że nie dożyjesz wieczora, wieczór zaś nie śmiej sobie obiecywać następnego poranka...”.