— Dwadzieścia pięć.

— Dwa lata za granicą!... całe szczęście, że przez ten czas zapomnisz pan o dziewczynie, a ona o tobie.

— Nie.

— Co to jest nie?... A jak nie skończysz tam kursów?

— Skończę.

— Wariat pan jesteś!... Możesz przecie umrzeć.

— Nie umrę.

Kyrie eleison! — zawołał szlachcic podnosząc ręce do góry.

— Gadasz tak, jakbyś z Panem Bogiem zrobił kontrakt. Każdy może umrzeć...

— Ale ja nie umrę, dopóki nie ożenię się z panną Marią — odpowiedział student z pewnością, która zastanowiła Mielnickiego.