— Po prostu — jestem zła...
— Domyślam się, że na mnie?...
— Ma pan słuszność.
— Czy wolno odgadnąć powód?...
— Ciekawam?...
— Posądzasz mnie — szepnął — że nie umiem uszanować twego żalu...
— Żalu?... — spytała zatrzymując się. — O co?... do kogo?...
— Właściwie: po kim?...
W tej chwili wbrew sztuce życia, rozsądkowi, a nawet własnej woli panna Eufemia straciła panowanie nad sobą. Zbladła, oczy jej rozszerzyły się i usunąwszy rękę z tkliwego uścisku pana Ludwika zapytała stłumionym głosem:
— Po kimś żal?... Może myślisz, że po tamtym człowieku?...