— Żebyś ty raz zdechł!... — odparł miłościwy książę Hiram, wyciągając do niego rękę. — Ale już nie będziesz chował złego serca dla mnie za tamte dwie krypy?...

Dagon westchnął.

— Będę pracował, ażeby zapomnieć. Ale... jaki ja miałbym majątek, gdybyście mnie nie odpędzili wtedy!...

— Dosyć! — wtrącił Rabsun. — Gadajcie o Fenicji.

— Przez kogo ty się dowiesz o Beroesie i traktacie? — spytał Dagona Hiram.

— Daj spokój. Niebezpiecznie mówić, bo do tego będą należeli kapłani.

— A przez kogo mógłbyś zepsuć traktat?

— Ja myślę... Ja myślę, że chyba przez następcę tronu. Mam dużo jego kwitów.

Hiram podniósł do góry rękę i odparł:

— Następca — bardzo dobrze, bo on zostanie faraonem, może nawet niedługo...