— Nawet...
— Nawet kochanką tego pana, który nosi wachlarz?...
Sara zawahała się, lecz odparła:
— Nawet.
— Więc może nie zostałaby kochanką nomarchy?...
Dziewczynie opadły ręce. Ze zdziwieniem spoglądała kolejno na obu młodych ludzi; usta jej drżały, a oczy zachodziły łzami.
— Kto wy jesteście?... — pytała zatrwożona. — Zeszliście tu z gór, jak podróżni, którzy chcą wody i chleba... Ale mówicie do mnie jak najwięksi panowie... Coście wy za jedni?... Twój miecz — zwróciła się do Ramzesa — jest wysadzany szmaragdami, a na szyi masz łańcuch takiej roboty, jakiego w swoim skarbcu nie posiada nasz pan, miłościwy Sezofris...
— Odpowiedz mi lepiej, czy ci się podobam?... — spytał z naleganiem Ramzes, ściskając jej rękę i tkliwie patrząc w oczy.
— Jesteś piękny jak anioł Gabriel, ale ja boję się ciebie, bo nie wiem, kto ty jesteś...
Wtem, spoza gór, odezwał się dźwięk trąbki.