— Słyszałeś — zapytał go nomarcha — że dziecko twej pani zabite?
Człowiek upadł na ziemię i odpowiedział:
— Nawet widziałem dostojne zwłoki rozbite o ścianę i zatrzymałem naszą panią, która krzycząc wybiegła na ogród.
— Kiedy się to stało?
— Dziś po północy. Zaraz po przyjściu do naszej pani najdostojniejszego księcia następcy... — odparł stróż.
— Jak to, więc książę był w nocy u waszej pani? — spytał Mefres.
— Rzekłeś, wielki proroku.
— To dziwne! — szepnął Mefres do nomarchy.
Drugim świadkiem była kucharka Sary, trzecim dziewczyna służebna. Obie twierdziły, że po północy książę następca wszedł na piętro do pokoju Sary, bawił tam chwilę, potem prędko wybiegł do ogrodu, a wnet po nim ukazała się pani Sara, strasznie krzycząc.
— Ależ książę następca przez całą noc nie wychodził ze swej komnaty w pałacu... — rzekł nomarcha.