— Dziś w nocy.
— Ale kto to mógł zrobić?...
Oficer schylił głowę i rozłożył ręce.
— Pytam się, kto zabił?... — powtórzył dostojnik, więcej przerażony aniżeli rozgniewany.
— Sam, panie, racz przeprowadzić śledztwo. Usta moje nie powtórzą tego, co słyszały uszy.
Przerażenie nomarchy wzrosło. Kazał przyprowadzić służbę Sary, a jednocześnie posłał po arcykapłana Mefresa. Mentezufis bowiem, jako przedstawiciel ministra wojny, pojechał z księciem.
Przyszedł zdziwiony Mefres. Nomarcha powtórzył mu wiadomość o zabójstwie dziecka następcy i o tym, że oficer policyjny nie śmie dawać żadnych objaśnień.
— A świadkowie są? — spytał arcykapłan.
— Czekają na rozkazy waszej dostojności, ojcze święty.
Wprowadzono odźwiernego Sary.