Następca poruszył się.
— Twoja druga kobieta, Sara Żydówka...
— Czy także uciekła?...
— Zmarła w więzieniu...
— O bogowie!... Któż śmiał ją wtrącić?...
— Sama oskarżyła się o zabójstwo syna twego...
— Co?...
Wielki krzyk rozległ się u stóp księcia: maszerowali jeńcy libijscy wzięci podczas bitwy, a na ich czele smutny Tehenna.
Ramzes miał w tej chwili serce tak przepełnione bólem, że skinął na Tehennę i rzekł:
— Stań przy ojcu twoim, Musawasie, ażeby widział i dotknął cię, że żyjesz...