— Co chcecie z nim zrobić? — spytał wreszcie naczelnik policji.
— Mamy przeciw niemu wyrok...
— A trupa zostawicie?
— Ze wszystkim, co ma na sobie — odparł starszy dozorca.
Policjanci szeptali między sobą.
— Jeżeli mówicie prawdę — rzekł wreszcie naczelnik policji — nie będziemy wam przeszkadzali. Owszem, pożyczymy go wam na chwilę, gdy wpadnie w nasze ręce...
— Przysięgacie?
— Przysięgamy...
— No to możemy iść razem...
Połączyli się, ale Grek zniknął im z oczu.