Zosia brała już parasolkę, aby iść do ogrodu.
— No, wiesz — rzekłem rzucając czapkę w kąt — poznałem się z Lonią.
— I cóż?... — spytała siostra ciekawie.
— Nic... tak sobie!... — odparłem, nie patrząc jej w oczy.
— Prawda, jaka ona dobra, jaka ładna?...
— Ach, nic mnie to nie obchodzi. Właśnie prosi cię, żebyś tam przyszła.
— Ale ty nie pójdziesz?
— Nie.
— Dlaczego? — spytała Zosia, zaglądając mi w oczy.
— Dajże mi spokój!... — oburknąłem. — Nie pójdę, bo mi się nie podoba...