— Oho! — paniczu — odparła — nie ma już Walka...
Bałem się pytać o więcej. Poszedłem do parku.
Boże, jak tu smutno... Bez myśli włóczyłem się po wilgotnych ścieżkach, bo niedawno deszcz padał. Trawa pożółkła, sadzawka jeszcze bardziej zarosła, w czółnie pełno wody. W alei głównej stały wielkie kałuże, w których przeglądał się mrok. Ziemia czarna, pnie czarne, gałęzie obwisły, liście więdną. Smutek szarpał mi duszę i z głębi raz po raz wydobywał jakiś cień. To Józia, to Loni, to Walka.
Wtem wionął wiatr, zaszumiały wierzchołki drzew i z chwiejących się gałęzi zaczęły padać duże krople jak łzy. Bóg widzi, że płakały drzewa. Nie wiem, czy nade mną, czy za moimi przyjaciółmi, ale to pewne, że — razem ze mną...
Ciemno było, kiedym wyszedł z parku. W kuchni parobcy jedli wieczerzę. Za kuchnią, w polu, zobaczyłem figurę kobiecą. Przy niepewnym świetle, które spływało na ziemię z jasnego paska obłoków, poznałem pomywaczkę. Patrzyła na las i mruczała:
— Walek... Walek!... a wracajże do domu... O, coś ty mi zgryzoty narobił, ty niecnoto, niecnoto...
Uciekłem pędem do domu, bom myślał, że mi serce pęknie.
Przypisy:
1. bardzom (...) tęsknił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: bardzo tęskniłem. [przypis edytorski]
2. niedająca się wymienić — tu: niedająca się nazwać; nie do nazwania. [przypis edytorski]