Pan Łęcki zapomniawszy o etykiecie pochyla się do zakrystiana i szepcze mu:
— Licytuj że pan!...
— Co się pan tak skrobiesz?... — pyta zakrystian zniszczonego Żydka.
— A co się pan rozbijasz? — odzywa się do zakrystiana drugi komornik. — Kupisz pan dom czy co?... Wynoś się pan!...
— Dziewięćdziesiąt tysięcy po raz drugi!... — woła komornik.
Pan Łęcki robi się szary na twarzy.
— Dziewięćdziesiąt tysięcy rubli po raz... trzeci!... — powtarza komornik i uderza małym młotkiem o zielone sukno.
— Szlangbaum kupił!... — odzywa się jakiś głos na sali.
Pan Łęcki toczy dokoła błędnym wzrokiem i teraz dopiero spostrzega swego adwokata.
— A, panie mecenasie — mówi drżącym głosem — tak się nie godzi!...