Geist nie spuszczał z niego oka, lecz stopniowo uspakajał się. W końcu odezwał się:
— Przysuń się tu do stołu... Spojrzyj, co to jest?
Pokazał mu metalową kulkę ciemnej barwy.
— Zdaje mi się, że to jest metal drukarski727.
— Weź w rękę...
Wokulski wziął kulkę i aż zdziwił się, tak była ciężka.
— To jest platyna728 — rzekł.
— Platyna?... — powtórzył Geist z drwiącym uśmiechem. — Oto masz platynę...
I podał mu tej samej wielkości kulkę platynową. Wokulski przekładał obie z rąk do rąk; zdziwienie jego wzrosło.
— To jest chyba ze dwa razy cięższe od platyny?... — szepnął.