Obecni na chwilę zaniemieli.
— Tak, on był w środku...
— Trzeba go szukać!... — rzekł majster ochrypłym głosem. I poszedł ku przewróconemu domowi, a za nim kilku śmielszych. Michałko machinalnie zbliżył się także.
— Jędrzeju!... Jędrzeju! — wołał majster.
— Usuń się pan! — ostrzegli go.
— Ta ściana ledwo wisi.
— Jędrzeju!... Jędrzeju!...
Z wnętrza domu odpowiedział jęk.
W jednym miejscu ściana była rozdarta na szerokość drzwi.
Majster zabiegł z tamtej strony, zajrzał, i schwycił się oburącz za głowę. Potem jak szalony popędził do miasta.